Bóg szukający człowieka – Abraham Joshua Heschel

Bóg szukający czlowiekaKsiążkę dostałem w prezencie, podejrzewam, że niejako z przekory, bom przecież ateista. Jej autorem jest Abraham Joshua Heschel, profesor uniwersytecki, rabin. To pozornie wyjaśnia wszystko, ale uwaga – można się bardzo pomylić. Tak naprawdę nasza wiedza o judaizmie jest równa zeru, okraszona najczęściej zmyślonymi stereotypami.  W jakiś sposób można sobie tę religię wyobrazić na podstawie Biblii, w tym również Nowego Testamentu, ale i tak będzie to obraz wypaczony.

 
Książka jest obszernym opracowaniem, to w sumie 540 stron, objaśniających relację człowieka do Boga i Boga do człowieka, oczywiście w ujęciu judaizmu. Już początek zachęca do lektury, kiedy to autor stawia śmiałą i kontrowersyjną tezę: „Upadek religii [nie tylko judaizmu – dopisek mój] nie wynikał stąd, że została odrzucona, lecz stąd, że stała się nieistotna, zwietrzała, przygnębiająca, mdła”.1 W obszernym wyjaśnieniu czym jest wiara, trudno nie odnieść wrażenia, że w ogólnym założeniu judaizm nie różni się od chrześcijaństwa. W końcu przedmiotem wiary jest Bóg, ten sam dla wszystkich trzech najważniejszych religii monoteistycznych.
 
Nie sposób w recenzji odnieść się do wszystkich wątków poruszanych w książce. Odniosę się, w moim odczuciu, do tych najważniejszych. Główną cechą judaizmu jest założenie, że religia i prawo są nierozdzielne. Jasno objaśnia to autor w zdaniu: „Z punktu widzenia judaizmu religia nie jest uczuciem do czegoś, co istnieje, lecz odpowiedzią wobec Boga, który wymaga od nas życia w określony sposób”.2 Niektóre doktryny chrześcijańskie uważają, że to miłość i bezgraniczna wiara są jedynym warunkiem potrzebnym do zbawienia, nie zawsze zwracając dostateczną uwagę na dobre uczynki. I tak na przykład św. Paweł „prowadził żarliwą wojnę przeciwko mocy prawa i głosił w jego miejsce religię łaski”3, co uzewnętrznia fragment listu do Rzymian, w którym pisze, że człowiek jest usprawiedliwiony „przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa”. [Rz 3,28] Podobnie głosił Luter, co doprowadziło do wyolbrzymienia roli miłości i wiary nad czynieniem dobra. Jak pisze A. J. Heschel „(…) nauka o wartości dobrych uczynków jest intruzem w królestwie teologii chrześcijańskiej, jedyną drogą do zbawienia jest usprawiedliwienie przez wiarę”.4 W odróżnieniu od tej teologii, „judaizm kładzie nacisk na znaczenie ludzkich czynów. (…) Dobre uczynki jakiegokolwiek człowieka, bez względu na przynależność narodową czy religijną, nawet osoby, która nigdy nie zetknęła się słowami proroków i postępuje na podstawie własnego wejrzenia, będą nagrodzone przez Boga”.5 W tym miejscu, przyszło mi na myśl, że gdybym znów miał stać się wierzącym, bez wątpienia wybrałbym judaizm, choć nie jestem Żydem i obrzezać się nie dam. Wszak konwersja gojów na judaizm jest możliwa.




Inną istotną cechą judaizmu jest również to, że ta religia, pozbawiona dogmatów, nie zawsze zrozumiałych (jak to ma miejsce w chrześcijaństwie), zezwala na dość swobodną dyskusję o samej religii, jak również dopuszcza inną interpretację  treści Biblii, czy nawet natury Boga. I A. J. Heschel daje tego dowód w krytyce Księgi Powtórzenia Prawa. „Aby wzbudzić w sobie większą radość i miłość Boga, rabini poszerzyli zakres prawa, nakładając coraz to nowe ograniczenia i zakazy. (…) Przesadna troska o żywopłot może doprowadzić winnicę do ruiny”.6 Te dwa zdanie są symptomatyczne tak jak konkluzja, którą autor dzieli się z czytelnikiem: „Uprzemysłowienie cywilizacji głęboko wpłynęło na kondycję człowieka i ogromna ilość Żydów, wiernych swojemu prawu czuje, że wiele rabinicznych restrykcji bardziej przeszkadza w osiągnięciu radości i miłości Boga, niż je rozbudza”.7 Wcale nie trudno to przenieść na grunt chrześcijaństwa. Dwa tysiące lat poszerzania zakresu katechetycznych doktryn i zasad wiary, czasami wręcz graniczących z obsesją, czyni tę religię chwilami bardziej restrykcyjną niż judaizm. Nachodzi mnie pytanie: czy dziś, liberalna i humanistyczna myśl Zachodu jest większą przeszkodą w prawdziwej religijności, czy może ów restrykcyjny, czasami wręcz archaiczny katechizm?
 
Książka jest ewidentnie przeznaczona dla konkretnego, zainteresowanego tą tematyką czytelnika (niekoniecznie dla Żydów) i choć łatwa w samej lekturze, nie sposób jej „połknąć w biegu”, gdyż niejednokrotnie nawet poszczególne akapity zmuszają do refleksji i zastanowienia. Ale bez obaw, nie jest to „agitka” na rzecz judaizmu. W mojej ocenie warta polecenia wszystkim tym, którzy zaczynają się gubić w relacji człowiek – Bóg lub odwrotnie, bez względu na to, kto jaką religię wyznają. Autor pozwoli czytelnikowi przywrócić właściwe miejsce w tych relacjach wierzącemu.

 

Przypisy:
1 – „Bóg szukający człowieka”, Abraham J. Heschel, Wydawnictwo Esprit, Kraków 2015, str. 9
2 – ibidem str. 363
3 – ibidem str. 363
4 – ibidem str. 364
5 – ibidem str. 365
6 – ibidem str. 374
7 – ibidem str. 374

Autor: Kornel Wolny

Oceń nasz artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *