Szpetny narcyz

 Określenie dotyczy pewnego inteligenta (znacznie powyżej lat sześćdziesięciu), może też być, że takiego od siedmiu boleści, ale co mi tam. Dziś wyjdzie ze mnie prawdziwy szpetny narcyz (epitet  ten nadała mi żona). Dyspensę na samochwalstwo dałem sobie sam. W ciągu kilku godzin miałem okazję znaleźć w necie dwa teksty, według mnie, idealnie pasujące do mojej osoby i nieważne jest tu to, że to pogląd stricte subiektywny. Ja tak mam, że jak mnie nikt nie chwali, sam sobie znajdę powód do dobrej samooceny. Wierzcie mi, to bardzo poprawia samopoczucie i nastrój. Po prostu chce się żyć…

  Najpierw była Fronda.pl z tekstem, który ma właściwie negatywne przesłanie, o czym świadczy już sam tytuł: „Ludzie inteligentni mają trzy wady”1. Właściwie nie powinno dziwić to deprecjonowanie inteligencji na tym portalu, bo on nie jest dla inteligentnych (taki paradoks – sam tam zaglądam). Zacznijmy po kolei.

  • Bałaganiarstwo – to cecha, która wskazuje na wrodzoną inteligencję, bo tacy ludzie nie przywiązują uwagi do porządku. Oni potrafią funkcjonować w chaosie, co według mnie jest prawdą. Znam to z doświadczenia. Gdy zaczynam pisać jakiś tekst, wszystko jest starannie poukładane, ale gdy kończę… lepiej nie mówić. Dwie filiżanki niedopitej kawy, telefon, chusteczki higieniczne, spray do spryskiwania much, pałeczki do grzebania w uszach, papierki po cukierkach, talerzyk po zakąskach i diabli jeszcze wiedzą co. Ale spokojnie, ja się w tym bałaganie doskonale orientuję i nawet po ciemku mógłbym wskazać, gdzie jest któryś z wymienionych przedmiotów.
  • Nocny Marek – innymi słowy, taki inteligent późno chodzi spać lub – jak kto woli – reprezentuje typ sowy. Też tak mam, niejednokrotnie łapię się na tym, że jest druga w nocy i prawdę mówiąc, wcale mi się nie chce spać. Za to mam problemy rano, ale kto by się tam rankiem przejmował. Kilka razy w życiu widziałem wschód Słońca i… wystarczy. Wiem, że jest piękny. Zachód też jest piękny i tym rekompensuję sobie poranne zaległości.
  • Przeklinanie – przyznam, że to mnie trochę zdumiało, bo teoretycznie to ja nie przeklinam, ba, nie używam przekleństw jako przecinków. Po dokładniejszej analizie artykułu temat przekleństw się wyjaśnił i tu też mogę powiedzieć, że jest dobrze. Tak naprawdę chodzi bowiem o szeroką gamę znanych przekleństw, a tego już się nie wypieram. W myślach też przeklinam, a gdy pracowałem pod ziemią, z każdym mógłbym pójść w zawody. Znam nawet kilka francuskich przekleństw, choć stale piszę je z błędami.

  Ogólnie rzecz ujmując, na podstawie tych cech mojej osobowości można dojść do wniosku, że jestem super inteligentnym facetem, i aby nie było, na te cechy ludzi inteligentnych wskazali jacyś amerykańscy uczeni z Uniwersytety w Minnesocie (sic!) Ja tam w szczegóły nie będę wchodził, ale wiadomo, co amerykańscy uczeni, to amerykańscy. Natomiast zastanawiam się, jak te cechy mają się do ludzi, którzy lubią porządek, chętnie chodzą wcześnie spać, a ich zasób wulgarnych słów jest mocno ograniczony. Ktoś w komentarzu uznał, że taką reprezentatywną grupą ludzi są pedanci i ja się z tym w pełni zgadzam. Znane mi wyjątki tylko potwierdzają regułę – wśród niech też są inteligentni i to jest zdecydowana mniejszość. Autorytatywnie stwierdzam, na bazie własnych doświadczeń, że nie cierpię pedantów. Nikt inny, takim jak ja, nie jest w stanie bardziej naprzykrzać się w życiu, wciąż mi w uszach dźwięczy gderanie żony (świeć Panie nad jej duszą) na temat mojego bałaganiarstwa.

  Równie przyjemnie czytało mi się tekst2 znaleziony na Facebooku. Zaczyna się wprawdzie też kontrowersyjnie: „Osoby inteligentne mają mniej przyjaciół”, gdyż to znów jakby o mnie. Prawdziwych przyjaciół mam dwoje, to nie pomyłka, piszę o kobiecie i mężczyźnie, kilka osób umieściłbym w kategorii bardzo dobrych znajomych, reszta pozostaje już tylko znajomymi. To stwierdzenie o inteligencji ma wynikać z faktu, że „Potrzeby społeczne nie są najważniejszymi, jakie mamy. Jeśli jesteśmy wysoce inteligentni [podkreślenie moje], okazuje się, że samotność to stan przyjemny i ważny. On nie oznacza, że nie chcemy się spotykać z innymi, ale istnieje w nas potrzeba bycia sam na sam ze sobą. Kto umie się cieszyć  swoim towarzystwem, jest w stanie stawić czoła nowym wyzwaniom, jest zdolnym tworzyć swoje marzenia”. To jest również opinia uczonych, psychologów, choć tym razem pary japońsko-amerykańskiej. Prawda, że pięknie? Na szczęście tak właśnie mam, co poniektórzy poczytują mi za szkaradną wadę. Niekoniecznie dotyczy to wszystkich inteligentów, bo też nie wszyscy są w stanie pokochać siebie tak, aby czuć się dobrze w chwilach samotności.

  O jednym mogę zapewnić. Dziś mam dobry dzień. I tego życzę moim Czytelnikom.

Przypisy:
1 – http://www.fronda.pl/a/ludzie-inteligentni-maja-3-wady-czy-tez-je-masz,80151.html
2 – https://video-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t42.1790-2/19372211_487120521625063_1767307002817544192_n.mp4?efg=eyJ2ZW5jb2RlX3RhZyI6InN2ZV9zZCJ9&oh=d0d8a902ba65309d94074e916cf51559&oe=5951113F

Autor: Kornel Wolny

Szpetny narcyz
Oceń nasz artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *