Leonardo da Vinci jest sexy

Leonardo da Vinci

Mianem człowieka renesansu określamy kogoś, kto ma bardzo rozległą wiedzę i zna się niemal na wszystkim. Z obserwacji najbliższego otoczenia czerpie inspirację i nie boi się zdawać pytań, których nikt przed nim nie zadawał. W połowie XV wieku, w okolicach Florencji, urodził się ktoś, kto stał się uosobieniem owego „człowieka renesansu”: Leonardo da Vinci.

Niełatwego zadania napisania biografii tego artysty, myśliciela, inżyniera, przyrodnika etc., podjął się Walter Isaacson. I trzeba przyznać, że wyszła mu niezwykle ciekawa, dopracowana w najdrobniejszych szczegółach historia życia Leonarda da Vinci. O tym kim jesteśmy i jacy jesteśmy determinuje czas i okoliczności naszego przyjścia na świat. Leonardo był synem notariusza z nieprawego łoża, dlatego nie mógł przejąć zajęcia po ojcu. Chcąc nie chcąc, musiał pójść własną drogą. Z perspektywy czasu, stało się wręcz idealnie.

W swej biografii Isaacson, stara się przede wszystkim wniknąć bardzo głęboko w umysł florentczyka. Pokazać, jakimi ścieżkami szedł jego rozwój intelektualny. Leonardo nie odebrał gruntownego, akademickiego wykształcenia, co na pewno wyszło na dobre jemu samemu i pokoleniom ludzi zafascynowanych jego umysłem. Ów umysł nie zaśmiecony akademickimi dogmatami, mógł wędrować swobodnie i poznawać świat z obserwacje. Do wszystkiego Leonardo da Vinci doszedł sam. Dzięki temu, że robił zapiski swoich przemyśleń i szkicował, to, co widział, mamy nijako wgląd w jego proces myślowy. Aby namalować portret, malarz robił sekcję zwłok, by poznać anatomię człowieka. Legendarny uśmiech Mona Lisy, nie wziął się z niczego. Poprzedziły go studia nad mięśniami twarzy. I tak było ze wszystkim. Czasem artysta znudził się jakimś problemem, aby do niego wrócić po latach.

Plusem tej książki jest, to, że autor nie zajmuje się pobocznymi tematami ani plotkami na temat swojego bohatera. Wiadomo, że Leonardo był gejem, nie jadł mięsa i w przeciwieństwie do o kilkadziesiąt lat młodszego Michała Anioła, był lubiącym towarzystwo ekstrawertykiem. Da Vinci dbał też o swój wygląd i podobno był przystojnym mężczyzną.

Bardzo mi się podobały te części książki, w których autor wnikliwie omawia namalowane przez Leonarda obrazy. Opisane są nie tylko techniki i kompozycje, ale również kontekst historyczny. Dzięki temu wiemy kto i dlaczego został przedstawiony na płótnie. W książce znajdują się barwne fotografie opisywanych obrazów, ale bardziej dociekliwi czytelnicy, mogą dodatkowo podpierać się albumami o renesansowym malarstwie włoskim lub internetowymi filmikami.

Gorąco polecam tę pozycję, nie tylko paniom, które dobrze wiedzą, że tym co sprawia, iż mężczyzna jest sexy, to jego umysł.

Walter Isaacson Leonardo da Vinci
Wydawnictwo Insignis
Tłumaczenie Michał Strąkow

Autor: Monika Łysek

 

Zobacz też:

Żeby miłość miała twoje oczy – Diego Galdino