Złoty statek, czyli opowieść o skarbach

złoty statek

Pamiętacie poszukiwania złotego pociągu pod Książem na Dolnym Śląsku? Świetny chwyt reklamowy, który napędził turystów. Fama niesie, że przy okazji dokonano zabiegu rechrystianizacji, to znaczy po kolejnym, dziesiątym już piwku, poszukiwacze skarbów zgodzili się, że złoto to nie wszystko i są inne, cenniejsze wartości. Nie wiem, czy to rechrystianizacja, ale obecnie Korea Południowa (od czasów, jak w Polsce zainstalowano zakłady Dewoo – mili Koreańczycy wmawiają nam, że są bardzo blisko spokrewnieni, mamy wspólną historię i pewnie kod genetyczny) postanowiła sprawdzić gorączkę złota u siebie.

U nas to był pociąg niemiecki w Korei oczywiście rosyjski może nie pociąg, ale statek, pełen złota. Reszta się zgadza może to zresztą nawet złoto wywiezione przez Rosjan z naszego pociągu? Nigdy nie zaszkodzi zacząć głośno krzyczeć wartość tego złota szacuje się na 130 miliardów USD – niech by odpalili 5% to na przeciętnego Kazia wypadnie tysiąc złotych. Statek odkryli płetwonurkowie Shinil Group z Seulu, ten statek nazywa się Dmitrii Donskoj i został zatopiony w roku 1904 albo 1905 podczas wojny japońsko-rosyjskiej zawierać ma 200 ton czystego złota. Znajduje się na głębokości 400 metrów ale- uwaga – ani ta kompania, ani konkurenci nie kwapią się z ekspedycją wyciągnięcia wraku, którego zawartość jest prawdopodobnie własnością najbogatszego człowieka świata, Wołodii P. już wcześniej inna kompania: Dong-Ah Construction też twierdziła, że znalazła ten statek, ratując w ten sposób swoje udziały na giełdzie. Okazało się to później nieprawdą. Tak, że moi kochani, ja też wchodzę na giełdę i jak tylko wejdę to Wam dam znać o nowych fascynujących odkryciach.

Autor: Kazimierz Klimek