Sztokholm na przełomie lat 60 i 70 XX wieku. To miejsce, w którym toczy się akcja książki Sundström Gun-Britt „Zostańmy przyjaciółmi”. To tu poznają się Martina i Gustav, którzy przeżywają swoją miłość. Miłość piękną i trudną zarazem. Taką zwyczajną i zupełnie niezwykłą. Taką, jaką przeżywa choć raz w życiu każdy z nas i właśnie dlatego warto sięgnąć po tę książkę.
Martina i Gustav to dwoje studentów, którzy po raz pierwszy spotykają się wśród znajomych. Gustav od pierwszej chwili uznaje Martinę za kobietę swojego życia. Ona jednak nie jest o tym przekonana. Przez kolejne miesiące i lata ich związek stale się zmienia, ale nie zawsze są to zmiany na lepsze.
Główną narratorką opowieści jest Martina. Młoda, atrakcyjna kobieta, która, nie zawsze wie czego chce. Nie do końca wie, co chce studiować. Nie do końca wie, co chce robić w przyszłości. Nie do końca wie, czy chce mieć rodzinę. Nie do końca wie, czy kocha swojego „męża” Gustava.
To kobieta, która nie potrafi się zdecydować na to jak chce żyć, a w związku z tym stale ma dylematy, zwłaszcza dotyczące jej uczuć. Chciałaby mieć Gustava na wyłączność, ale z drugiej strony nie chce mu oddać siebie. Dobrze jest, kiedy ukochany jest w pobliżu, rozmawia z nią, są blisko, ale ona chce być wolna i nie musieć się z niczego tłumaczyć. Dobrze jest, gdy Gustav gotuje i dba o dom, ale przecież wspólne mieszkanie nie wchodzi w grę.
Kiedy wzięłam tę książkę do ręki, w pierwszej chwili przeraziła mnie jej grubość, szczerze mówiąc ostatnio czytane przeze mnie lektury były znacznie cieńsze. Potem zaczęłam czytać i czekałam na akcję. Kolejne stronice, a tu nic szczególnego się nie dzieje. Opisy, dialogi i ogólnie nuda. I w tym oczekiwaniu na spektakularną akcję zupełnie nie zauważyłam, że jest za mną już ponad połowa książki. Zorientowałam się, że dylematy Martiny w dużej mierze pokrywają się z tymi, które ja przeżywałam kiedy przeżywałam swoje pierwsze miłości. Podczas czytania doszłam do wniosku, że jej rozterki dotyczą wielu kobiet, nawet jeśli sobie z tego nie zdajemy sprawy.
„Zostańmy przyjaciółmi” zachwyciła mnie nie tylko ze względu na swoją treść, ale także na sposób opowiadania historii przez autorkę. Powieści pisane obecnie charakteryzują się językiem mającym zaszokować. Opisy uczuć, bliskości, bycia ze sobą często są bardzo dosadne i niekiedy brutalne. Sundström Gun-Britt opisuje świat uczuć językiem niezwykle delikatnym. Choć nie używa dosadnych słów czytelnik doskonale wie, o co jej chodzi. Dla mnie taki język był przyjemną odmianą.
„Zostańmy przyjaciółmi” to taki romans, nie do końca romantyczny, niemniej jednak wart przeczytania. Polecam go wszystkim paniom, które pragną przypomnieć sobie jakie dylematy przeżywały podczas swoich pierwszych miłosnych uniesień. Młode kobiety zachęcam do sięgnięcia po książkę, bo pokazuje ona rozterki, z którymi w przyszłości przyjdzie im się zmierzyć. Natomiast wszystkich panów zachęcam do czytania, by mogli zrozumieć swoje ukochane.
[Artykuł sponsorowany]

