Rozmowy z niebem – Theresy Cheung

Rozmowy z niebemChyba wypada mi we wstępie zaznaczyć, że jestem sceptykiem i osobą niewierzącą, ale lubię trudne wyzwania, dlatego bez wahania sięgnąłem po książkę Theresy Cheung zatytułowaną „Rozmowy z niebem.” Od zawsze interesowało mnie, jak mogą wyglądać dialogi z ludźmi po drugiej stronie życia, jeśli w ogóle taka strona istnieje. Ponieważ sam nigdy nie miałem takich doznań (a lat mam sporo), a nikt do tej pory nie próbował mi tego wyjaśnić, liczyłem na to, że z książki dowiem się, jak to wygląda w relacjach tych, którzy takich doświadczeń doznali.

 

Niewiele możemy się dowiedzieć o samej Theresie Cheung, pozostaje nam tylko krótki opis z obwoluty książki. Urodzona w rodzinie spirytystów, co pewnie nie jest bez znaczenia, studiowała teologię i filologię angielską na uniwersytecie w Cambridge. Od ponad dwudziestu pięciu lat pisze książki z zakresu parapsychologii i o kontaktach z duchami. Wydała sporo książek, w Polsce ukazały się: „Anioł na moim ramieniu”, „Anioły wokół nas”, „Małe anioły”, „Życie po śmierci naprawdę istnieje”.

Już z okładki atakuje nas intrygujące stwierdzenie, któremu trudno nie przyznać racji: „Wielu z nas wątpi, czy życie po śmierci w ogóle istnieje. Gdyby tak udało się nawiązać dialog z niebem (…)”1 To prawda. Od zarania dziejów ludzie zadawali sobie to pytanie i zazwyczaj odpowiadali twierdząco. Temu przeświadczeniu również towarzyszyła nadzieja na nawiązanie kontaktu z przodkami. W dzisiejszych czasach to pragnienie ma się całkiem dobrze. Chcemy wierzyć, wierzymy, że łączność ze zmarłymi, a szczególnie tymi nam najbliższymi, jest możliwa, choć rodzaj tej komunikacji jest oczywiście bardzo różny. Raczej nie oczekujemy wyraźnego ich głosu, nie wiadomo skąd, który mógłby niejednego przyprawić o zawał serca. Prędzej spodziewamy się jakichś „znaków”, które o tym kontakcie zaświadczą. I o tych znakach jest mowa w książce Theresie Cheung. Autorka zapewnia, że: „Kontakt z duchem potrafi być bardzo uzdrawiający, ponieważ zawsze jest pełen miłości i dobra.”2 Mają nim być sny, niezwykłe wydarzenia, rzadkie zjawiska czy zaskakujące sytuacje. Ona w opisie takich zdarzeń jest autentyczna, pisze z głębokim przekonaniem, nadając mu cechy nie tyle sensacji, ile lirycznej duchowości, najczęściej poprzedzonej tragizmem śmierci, tęsknotą za ukochanymi i nierzadko depresją temu towarzyszącą. Przyznam, że jest w tych opisach wiele autentyczności i, a może przede wszystkim – wiary.




Tyle, że tu zaczyna się pewien problem. Patrząc na te wydarzenia w miarę obiektywnie, na ile obiektywizm jest tu w ogóle możliwy, sceptykowi narzuci się dość istotny wniosek. Te opisy charakteryzuje pewna interpretacja, wprawdzie dopuszczalna, ale jednocześnie determinująca charakter tej książki. Theresie Cheung interpretuje pewne zdarzenia na swój sposób, w końcu ma do tego pełne prawo, ale w żadnym z tych przypadków nie próbuje ich poddać, może nie tyle krytyce, ile próbie innego wytłumaczenia. A przecież opisywane zdarzenia o taką próbę aż się proszą. Ta recenzja nie ma zamiaru omawiać poszczególnych przypadków. Posłużę się tylko jednym, który, jak zdążyłem się zorientować, jest omawiany nie tylko w „Rozmowach z niebem”.

Autorka utkwiła w ulicznym korku za dwiema olbrzymimi ciężarówkami. W pewnej chwili, gdy kolumna samochodów powoli rusza, jakiś instynkt podpowiada jej, aby z drogi zjechać w boczną uliczkę. W wieczornych wiadomościach dowiaduje się, że na tej drodze miał miejsce poważny wypadek dwóch ciężarówek i kilku samochodów jadących za nimi. Ponieważ od kilku dni często myśli o nieżyjącej matce, Theresie Cheung łączy te dwa zdarzenia w całość, wysuwając wniosek, że w ten sposób duch matki ochronił ją przed nieszczęściem. Tak można to wydarzenie tłumaczyć, w końcu ważnym jest to, że jej się nic nie stało. Jest jednak jeszcze kilka innych alternatyw, których Theresie Cheung w ogóle nie bierze pod uwagę. Niejednokrotnie zdarza się nam utknąć w takim korku i jeśli jest taka okazja, nachodzi nas natrętna myśl, by się z niego wyrwać, nawet jeśli owa ucieczka jest irracjonalna, bo i tak musimy dotrzeć do celu. Najwięcej wątpliwości budzi sam wypadek i to nie dlatego, że go nie było, ale nasuwa się przypuszczenie, że ów wypadek był przyczyną tego korka, w którym utknęła bohaterka, a ciężarówki nie były tymi samymi, które widziała przed sobą w nim utkwiwszy. Na szlakach komunikacyjnych ciężarówki nie są ewenementem.

Niektóre opisywane przypadki kontaktów bohaterów z innym, duchowym światem wydają się być wielce interesujące. Dla tych, którzy w nie uwierzą, staną się dowodem, dla tych, którzy są sceptyczni, będą przykładami różnorodności możliwych interpretacji. Może przeszkadzać tylko jedno- Theresa Cheung często proponuje czytelnikowi otwarcie się na te zjawiska, otwarcie serca, i choć te określenia są nam właściwie znane, trudno je sprecyzować, jeszcze trudniej objaśnić. Można bowiem zrozumieć otwartość na duchowość, jako przeżycia i doznania wewnętrzne. Nawoływanie do otwierania się na zjawiska paranormalne, a takim argumentem najczęściej zwolennicy zjawisk tego typu się posługują, jest – w moim mniemaniu – nawoływaniem do zadawania gwałtu na rozumie, wiedzy i własnym rozsądku.  Już z definicji paranormalności wynika, że te zjawiska nie są normalne. Ale to czytelnik musi sam zadecydować, jak się do zachęty Autorki odnieść.

Autorka przekonuje: „Właśnie dzięki temu, że w swoim codziennym życiu będziecie mieli przekonanie o jego sensowności i celowości [kontakcie ze światem istot duchowych – dopisek mój], a także dzięki temu, że będziecie okazywali serdeczność i miłość, spełnicie swoją rolę w zbliżaniu nieba do ziemi.”3 W kontekście większości przypadków opisywanych przez Theresę Cheung można mieć poważne zastrzeżenia do tego wniosku. Czy na pewno sensem naszego życia, tu na ziemi, ma być owo przybliżanie nieba, dodajmy: nieba niekoniecznie związanego z religią chrześcijańską? Znamiennym bowiem jest fakt, że większość tych przypadków dotyczy takiego okresu w życiu człowieka, kiedy dopada go kryzys i depresja. Warto się zastanowić, czy w takich sytuacjach, najlepszym wyjściem jest szukanie kontaktu ze zmarłymi. Ale to już pozostawiam czytelnikom, bo książka, w kontekście rozważań o duchowości, jest bez wątpienia godna polecenia.

 

Autor: Kornel Wolny

Przypisy:
1 – pytanie z okładki „Rozmowy z niebem”, Theresa Cheung, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza S.A., Warszawa 2016,
2 – „Rozmowy z niebem”, Theresa Cheung, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza S.A., Warszawa 2016, str. 12
3 – ibidem str. 377

Rozmowy z niebem – Theresy Cheung
Oceń nasz artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *