Nudne powieści Sienkiewicza – czyli lektury szkolne przez lata

Sienkiewicz

Powieści Sienkiewicza od dziesięcioleci znajdują się w podstawie programowej szkół podstawowych i średnich. Uczniowie poznają najpierw przygody Stasia i Nel, potem dowiadują się jak wyglądał świat rycerski, a na koniec mogą przeczytać o starożytnym świecie i jego dworskich uciechach tudzież walkach gladiatorów i wczesnym chrześcijaństwie. Tyle tylko, że nasz świat się zmienia, a powieści Sienkiewicza – nie. Czy zatem nadal warto go czytać?

Osobiście po raz pierwszy miałam do czynienia z Sienkiewiczowskimi powieściami w podstawówce. Pamiętam, że „W pustyni i w puszczy” podobało mi się, aczkolwiek nie powiem, aby mnie zachwyciło. Niemniej jednak do dnia dzisiejszego pamiętam instynkt opiekuńczy Stasia i moralność Kalego, która stała się wręcz przysłowiowa. Choć opisy przyrody były długie, to pamiętam, że dzięki nim książka nabierała autentyczności, a moja wyobraźnia na podstawie opisów tworzyła cudowny, afrykański świat.

Potem byli „Krzyżacy”. Tę powieść połknęłam jednym tchem. Pamiętam, że bardzo podobali mi się rycerze średniowieczni i panny w pięknych sukniach. Zachwyciła mnie Danuśka, która swojego Zbyszka uratowała przed śmiercią. Opisy rozmów rycerzy, metod leczenia – chlebem i pajęczyną czy sprzedaży relikwii do dziś są gdzieś w mojej głowie. Wśród scen, które stale mam przed oczami jest sprzedaż relikwii wśród których było kopytko osiołka, którym święta rodzina uciekała do Egiptu i szczebel z drabiny, która śniła się Jakubowi.

Minęły kolejne lata i na liście lektur pojawiła się następna powieść Sienkiewicza – tym razem była to trylogia. „Ogniem i mieczem” oraz „Pan Wołodyjowski” to książki, które bardzo dobrze mi się czytało. Natomiast opisy militarne w „Potopie” były sporym wyzwaniem. Niemniej jednak przebrnęłam przez tę lekturę. Właściwie to tylko jedna z części trylogii była obowiązkowa, ale ja miłośnik książek, koniecznie musiałam zaliczyć wszystkie.

Na koniec przyszło „Quo Vadis”. Ta powieść zachwyciła mnie opisami życia patrycjuszy i zwykłych ludzi. Opisy spotkań chrześcijan, a potem ich prześladowań sprawiały, że przed moimi oczami pojawiały się, a może raczej były niemal namacalne, areny z gladiatorami czy płomienie wielkiego pożaru wywołanego przez szalonego Nerona.

Teraz odpowiem na pytanie „Dlaczego postanowiłam napisać o powieściach Sienkiewicza?”. Otóż skłonił mnie do tego syn. Właśnie przerabia w szkole „W pustyni i w puszczy” i jego zdaniem to najnudniejsza książka na świecie. Tylko opisy przyrody, a akcji prawie nie ma. Ile można czytać o trawie, piasku? I właśnie podczas jego wypowiedzi uświadomiłam sobie jak bardzo się różnimy. My, rodzice i nasze dzieci. Dla nas opowieść o przygodach Stasia i Nel to wspaniała historia pełna przygód, dla naszych dzieci to nudne opisy. W sumie nie ma się czemu dziwić, ponieważ dzisiejsze dzieci nauczone są, że wszystko biegnie szybko. Filmy, które jeszcze dwadzieścia lat temu były postrzegane jako pełne akcji i efektów specjalnych, dziś już nie zwracają na siebie uwagi. Dziś „Powrót do przyszłości”, którym zachwycało się moje pokolenie jest nudny, bo się okropnie ciągnie – w rozumieniu nastolatków.

Zaczynam się zastanawiać, co będzie się działo za następnych 20 lat? Czy powieści Sienkiewicza będą w ogóle czytane? Czy uczniowie docenią opisy przyrody i przygód dwójki dzieci i ich przyjaciół?